Na tropie izerskich tajemnic, cz. 4

Nie można chyba wyobrazić sobie Świeradowa-Zdroju bez Czarciego Młyna. To, że znalazł się na szlaku tajemnic Gór Izerskich nikogo nie dziwi, a to za sprawą nieszczęsnego Bożydara i grasującego tu podobno czarta…

 

Legenda o Czarcim Młynie mogłaby posłużyć za edukacyjną opowiastkę dla dzieci o tym, dlaczego czasem lepiej nie rozmawiać z nieznajomymi… Dawno temu młodzieniec imieniem Bożydar miał osiedlić się w Czerniawie-Zdroju, obecnie integralnej części Świeradowa. Postawił tu młyn wodny, latem i zimą z powodu braku opadów nie mógł uruchomić masywnego młyńskiego koła, a mieszkańcy zaczęli zwozić zboże do innych młynarzy. Wracając którejś nocy z karczmy, Bożydar spotkał na swej drodze wędrowca, któremu zwierzył się z utrapień. Ten poradził mu, aby młodzieniec udał się na Czarną Kopę i wyrył w skale pierwszą literę swojego imienia. Gdy ten w końcu poszedł za radą nieznajomego, jego problemy zniknęły i stał się zamożny. Wkrótce jednak zaczęła martwić go samotność i brak żony. Znów spotkał tajemniczą postać i tym razem Bożydar miał na Czarnej Kopie wyryć ostatnią literę imienia. Zrobił to, a niedługo potem był już szczęśliwie żonaty. Kiedy jednak przyszło mu umierać, nieznajomy pojawił się ponownie, zaprowadził młynarza na Czarną Kopę, gdzie skały rozsunęły się i czart zabrał Bożydara do piekielnych otchłani. Wdowa też nie pożyła zbyt długo, zaś młyn spalił piorun. Właśnie w jego miejscu postawiono młyn murowany, który można dziś odwiedzać.

 

Obiekt pochodzi z 1890 roku, a dzięki temu, że posiada oryginalne wyposażenie, stanowi rzadki skansen nie tylko techniczny, ale nawet architektoniczny i krajobrazowy. Wielką zaletę Czarciego Młyna jest możliwość skosztowania wypiekanego wedle tradycyjnego sposobu chleba. Jednakże wszyscy, którzy obawiają się ewentualnego czarta, powinni pamiętać, aby przed wizytą dotknąć głowy lwa, który strzeże wejścia do budynku i odpędza złe moce.

Średnia ocena: 0Brak głosów - bądź pierwszy! Liczba głosów: 0

Uwagi