Skarpety i sandały - prawdziwe zwiastuny lata!

Skarpety i sandały - prawdziwe zwiastuny lata!

Skarpety, sandały, hawajska koszula i reklamówka ze znanej sieci portugalskich dyskontów spożywczych. Prawie polski strój ludowy. Na szczęście, jak zauważył kiedyś producent piwa, „prawie” robi różnicę, a kurpiowskie lub łowickie kreacje nie muszą się czuć zagrożone.


Internet aż kipi od stereotypowych zdjęć, przestawiających typowego polaka na wakacjach, fotografie raczej zaliczają się do nurtu satyry, niż kreującego nowe modowe trendy. Jednak patrząc wstecz, mam wrażenie, że w kraju nad Wisłą skarpety szły w parze z sandałami do momentu, aż zza granicy nie zaczęły napływać sygnały, że tak nie wypada.
Z perspektywy czasu, trochę wstyd się przyznać, ale sam, unurzany w błogiej nieświadomości potrafiłem wybrać się, tak na uczelnie. Do momentu, aż pewnego dnia jeden z kolegów nie uświadomił mi, ze łzami w oczach i uśmiechem na ustach, że tak po prostu nie przystoi.

Nie pomogły wytaczane argumenty i po wręcz akademickiej dyskusji postanowiłem więcej w sandałach i skarpetach nie paradować.Że wygodnie? Że skarpeta i sandał idealnie sparowane pod kątem kolorystyki? Że w chłodniejszy dzień ciepło? Że nie zawsze zadbana stopa, nie przeraża swoja aparycją? Nieważne!

Społeczeństwo nie pozwala być sandałowi i skarpecie razem, tak jak rody Montekich i Kapuletich w szekspirowskim dramacie, za punkt honoru postawiły sobie odseparowanie Juli od Romea. Pozostaje mieć nadzieje, że w przypadku tekstyliów i obuwia, zakończenie dramatu nie okaże się tak przygnębiające.


Styliści i kreatorzy mody oczywiście przełamują utrwalone konwencje, wypuszczając swoich modeli na wybieg w wyśmiewanym przez społeczeństwo ubiorze, jednak kto traktowałby ich wymysły poważnie. W końcu przeniesienie promowanych na pokazach trendów na ulice miast mogłoby zakończyć się drwiną lub pobiciem i nie dotyczy to tylko sandałów.
Jak żyć pytam? Zgodnie z własnym sumieniem. W końcu ciężko z dyskusji na temat dress code'u wyłonić rzeczowe argumenty przeciw uskarpeconej nodze w sandale. Sumiennie jednak przyznam, że działa to też w drugą stronę.
Ja sandały noszę na bose stopy, dopuszczając do siebie tę zasadę jako arbitralną, w końcu jest wiele innych sposobów mogących akcentować moją polskość. 

Średnia ocena: 3 Liczba głosów: 3


Uwagi